Szukasz pomysłu na siebie?

Witaj, (prawie) wspólniku!

Na przestrzeni lat wpadałem na najróżniejsze pomysły na biznes. Ich pełna lista kurzy się na dnie jednej z szuflad. Kapitał mogę zdobyć, ludzi mogę zatrudnić, ale doby nie wydłużę i przez to nie jestem w stanie zrealizować ich wszystkich. A szkoda, bo niektóre są naprawdę ciekawe i, co najważniejsze, opłacalne.

Z drugiej strony z zatrudnianiem ludzi też nie jest tak łatwo. Znaleźć kogoś, kto będzie wykonywał swoje obowiązki to nie problem. Znaleźć kogoś, kto będzie całość nadzorował i widział cały horyzont możliwości, to już zupełnie inna sprawa.

Nie szukam osoby, która liczy na to, że przejmie działającą firmę i bez kiwnięcia palcem zarobi miliony. Szukam kogoś, komu się przede wszystkim chce i kto jest gotowy udźwignąć ciężar prowadzenia własnej firmy. Musisz wiedzieć i pogodzić się z tym, że mimo najszczerszych chęci i najlepszego zaplecza, nowa firma nie zawsze zarabia od pierwszego dnia.

O swoje doświadczenie nie musisz się martwić – ja i mój zespół będziemy Cię we wszystkim wspierać. Z zapleczem finansowym i reklamowym jakie mamy, jesteśmy w stanie wiele osiągnąć. Sam uważam, że wszystkiego można się nauczyć, chociaż oczywiście Twoje umiejętności będą dodatkowym atutem. Obojgu nam zależy na tym, żeby nasz wspólny biznes działał jak najlepiej, więc nie bierz do siebie tego, że jakichś względów Ci odmówię. Lepiej stracić okazję, niż pieniądze!

Jeżeli więc szukasz pomysłu na biznes, a do tego jesteś zmotywowany i dyspozycyjny, skontaktuj się ze mną przez formularz kontaktowy na stronie głównej i pokaż, że Ci zależy!

Pomysł a wykonanie

“Damian, nie boisz się, że zdradzisz komuś swoje pomysły na biznes, a on je zrealizuje bez Ciebie?” – takie zdanie usłyszałem już wiele razy, gdy wspomniałem o tej propozycji. Mówiąc krótko – nie boję się. Dlaczego?

Po pierwsze, nie liczy się pomysł, a wykonanie. Nie jestem światowej sławy inżynierem, który rywalizuje w wyścigu o to, kto odkryje drugi grafen. Moje pomysły ulepszają to co już istnieje, zgodnie ze strategią błękitnego oceanu. Weźmy choćby KFC – kurczaka na obiad przyrządza pewnie kilkadziesiąt milionów ludzi na całym świecie. Jednak tylko jeden człowiek rozwinął to do rynkowego giganta. Wobec tego jeśli mój pomysł wykorzysta ktoś z gorszym zapleczem niż ja, to dalej będę w stanie go wyprzedzić.

Po drugie, ci którzy mają takie zaplecze, nie szukają za wszelką cenę nowych pomysłów. Takie osoby mają rozbudowane swoje biznesy, a nowe projekty traktują bardziej jako pasję niż usilne pomnażanie kapitału. Moje pomysły chcę rozwijać, bo rezonują z tym co lubię robić. Natomiast jeśli ktoś by mi zaproponował rewolucyjny projekt dotyczący kryptowalut, to nie wejdę w niego niezależnie od założeń. Przyznaję, że nie lubię i nie rozumiem tego rynku (pewnie jedno wynika z drugiego) i nie chcę nic robić na siłę.

Po trzecie, nawet jeśli ktoś z potężnym zapleczem i chęciami rozwoju weźmie mój pomysł, to dalej nic się nie dzieje. Mam ich całe mnóstwo, więc naprawdę bardzo mała szansa, że ktoś zainspiruje się nimi wszystkimi. Ale nawet jeśli i tak się stanie, to jedyną konsekwencją będzie to, że nie otworzę nowego biznesu i nic więcej.