Jak poznać dobrego szkoleniowca?

Szkolenia złą sławą owiane

Ten tekst dedykuję wszystkim tym, którzy stoją właśnie przed wyborem jakiegokolwiek szkolenia o jakiejkolwiek tematyce. Pomoże Ci podjąć decyzję i nie ma na celu promowania jedynej słusznej marki jaką „przypadkiem” jest nasza firma. Zaznaczam to już na początku, ponieważ tego typu artykuły również widziałem, a nie o to w tym chodzi.

Natomiast sam wpis to efekt coraz powszechniejszego stwierdzenia, że na szkoleniach zarabiają tylko ich prowadzący, a nie uczestnicy. Tutaj jak w wielu branżach – masa jest ściemniaczy, który robią zły PR reszcie, w tym mniej medialnym szkoleniowcom, którzy robią dobrą robotę.

Po pierwsze – nie samymi szkoleniami człowiek żyje

Jak najkrócej odpowiedzieć na pytanie postawione na początku?

Najlepszym szkoleniowcem będzie ten, kogo szkolenia nie są głównym źródłem utrzymania – powinno nim być to, z czego szkoli innych. Na rynku znajdziemy masę szkoleń z zakresu marketingu i reklamy. Co ciekawe – jak myślisz, ilu szkoleniowców odpowie na Twoje zapytanie dotyczące prowadzenia kampanii?

Jakiś czas temu miałem ofertę współpracy z dużym graczem zajmującym się sprzedażą zagranicznych apartamentów. Temat bardzo interesujący, ale na ów moment nie miałem czasu nim się zająć. Napisałem więc maile do kilku czołowych guru reklamy i sprzedaży z propozycją prowadzenia działań w social media dla nowej marki. Odpowiedzieli mi wszyscy, ale tylko jedna firma zgodziła się tego podjąć. Znane są mi również przypadki, gdzie ludzie mówią wprost, że zajmują się jedynie sprzedażą szkoleń.

Na uniwersytetach medycznych część wykładowców to profesorowie, którzy zajmują się zagadnieniami teoretycznymi, a część to lekarze z praktyką. Wolałbyś być operowany przez profesora, który napisał 10 książek o teorii anatomii i czasem przeprowadza operacje czy jednak przez chirurga, który naukę innych traktuje jedynie jako odskocznię od sali operacyjnej, w której pracuje każdego dnia?

Po drugie – nie patrzymy na Ferrari i apartamenty

W obecnych czasach wynajem sportowego auta czy luksusowego apartamentu na weekend to naprawdę nie jest wyczyn. Oczywiście kosztuje to jakieś pieniądze, ale nieporównywalnie mniejsze niż wykupienie tego na własność. A to już ciężej sprawdzić. Część gwiazd kombinuje z podmianą tablic rejestracyjnych na takie z nazwą ich firmy, ale pamiętajmy o tym, że takie tablice można swobodnie kupić w internecie jako egzemplarze kolekcjonerskie.

Podobnie z wycieczkami zagranicznymi. Widziałem masę osób, które podczas tygodniowych wakacji robią zapas zdjęć na kolejne 3 lata, żeby pokazać „gdzie zaprosił ich kolejny klient by omówić strategię marketingową”.

Ten przepych i bogactwo mają zasiać w głowie ziarenko mówiące „Ty też możesz tu być, jeśli tylko kupisz moje szkolenie”. I faktycznie tak jest – jeżeli po opłaceniu szkolenia starczy Ci pieniędzy na wynajem sportowego auta, to czemu nie.

Po trzecie – ufaj, ale sprawdzaj

Na obecnym podejściu do szkoleń niestety tracą ci, którzy naprawdę chcą przekazać swoją wiedzę i tym samym pomóc ludziom. Na jednej z Facebook’owych grup zauważyłem post pod tytułem „W co zainwestować 100 tysięcy złotych?”

Niepokojąco często pojawiającą się odpowiedzią było stwierdzenie „Zostań szkoleniowcem i zainwestuj połowę tej kwoty w wiedzę, a połowę w reklamę”. Ekonomia rządzi się swoimi prawami i skoro takie podejście przynosi atrakcyjny zwrot z inwestycji, to ludzie będą tak robić. Wystarczy kupić materiały zza granicy (najlepiej od kliku autorów, żeby uniknąć plagiatu), przetłumaczyć je na język polski i zająć się promocją „marki osobistej”, jak to się zwykło ostatnio ładnie nazywać.

Jeżeli więc ktoś pisze, że zarobił 100 tysięcy złotych w 3 dni, ale nie podaje na to żadnych dowodów, to od razu zapominamy o tym co przed chwilą przeczytaliśmy. Zresztą, o rzetelne dowody naprawdę ciężko. Sfałszować można absolutnie wszystko – wyniki kampanii reklamowych, bankowe potwierdzenia przelewów, opinie uczestników…

Osobiście polecam więc najbardziej rzetelną metodę (według mnie). Znajdź minimum 3 osoby, które wzięły udział w interesującym Cię szkoleniu. Możesz je znaleźć w zakładce „Recenzje” na fanpage’u, wydarzeniu na Facebooku lub zadając pytanie na grupie społecznościowej. Z każdą z nich nawiąż kontakt i zapytaj jak się jej podobało, czy nauczyła się wartościowych rzeczy, czy poszłaby na to szkolenie jeszcze raz i tak dalej. W ten sposób warto zebrać opinię zarówno od tych, którzy są zadowoleni z danego szkolenia, jak i od tych, których stanowisko jest zgoła odmienne.